W dodatku, kierowane przez niego zakłady produkujące pociski, proch i karabiny nie mogły zaspokoić wzrastającego zapotrzebowania. W okresie walk, współpracował ściśle z gen. J. Bemem.
Niechybna śmierć thumb|left|180px|Alfred Fürst zu Windisch-Grätz, Feldmarschall – litografia aut. Józefa Kriehubera (1848) Po zajęciu stolicy przez wojska rządowe, został aresztowany w swoim mieszkaniu i na rozkaz ks. Windisch-Grätz-a rozstrzelany 10 listopada 1848 roku. Na kilka chwil przed wykonaniem wyroku napisał do brata Aleksandra. – „Dnia 10 listopada 1848, Wiedeń. – Kochany Aleksandrze! Nad spodziewanie moje zamiast pochwały za moje mozolne staranie w utrzymaniu porządku – itp. – dziś za parę minut mają mnie rozstrzelać. – Dalibóg, że nie wierzę takiej katastrofie – jednak, Bogu dzięki, dopiero po komunii, idę śmiało gdzie mię poprowadzą – jeśli dziś do ciebie listu nie wyprawię, to będzie już po mnie – najniesprawiedliwiej – ale cóż robić.- Módl i módlcie się za mną. – E. Jełowicki”. W miesiąc później, ks. Piotr Semenenko wygłosił na jego cześć mowę pogrzebową. Opublikowana, doczekała się ujemnej recenzji J. Koźmiana w Przeglądzie Poznańskim (który krytycznie ocenił wypadki wiedeńskie) i zakazu rozpowszechniania wydanego przez generała zakonu ks. J. Hubego.