Niemiecko-rumuńska ofensywa na południowym odcinku frontu wschodniego ruszyła dopiero w pierwszej dekadzie lipca. Niemniej już pod koniec czerwca armia rumuńska skoncentrowała znaczne siły w Jassach oraz w innych przygranicznych miastach. W samym mieście stacjonowały m.in. niektóre pododdziały 14 Dywizji Piechoty, 450 miejscowych policjantów, a także 330 policjantów ściągniętych z całego kraju, którzy docelowo mieli pełnić służbę na odzyskanych terenach Besarabii i Bukowiny północnej. W Jassach obecni byli ponadto liczni Niemcy: żołnierze 198 Dywizji Piechoty, funkcjonariusze SS, członkowie organizacji Todta.
24 czerwca Jassy zostały po raz pierwszy zbombardowane przez radzieckie lotnictwo. Mimo iż liczba ofiar i straty materialne okazały się stosunkowo niewielkie, w mieście zapanowała antysemicka histeria. Żołnierze oraz działacze skrajnie prawicowych organizacji rozpuszczali pogłoski, iż Żydzi pozostają na usługach Sowietów oraz wysyłają sygnały radzieckim lotnikom. Według niektórych relacji dzień po bombardowaniu policjanci mieli rozkazać chrześcijańskim mieszkańcom, by oznaczyli swoje domy znakiem krzyża lub literą „C”. Tymczasem 26 czerwca nastąpił kolejny, znacznie bardziej dotkliwy w skutkach nalot. Nastroje antysemickie nasiliły się jeszcze bardziej.