Po kilkukrotnym powtórzeniu tego wołania pocieszył go Pan Bóg oczywistym znakiem, obraz, bowiem Matki Bożej ze ściany własną swą mocą przeniósł się przed oczy chorego i zawisł w powietrzu, czym pokrzepiony umierający szczęśliwie w Bogu dokonał żywota"
Takim cudem wsławiony obraz zdobyła rodzina Gurowskich najpierw do swojej zamkowej kaplicy, by później ofiarować go kościołowi parafialnemu. Na cudownym obrazie widzimy postać Madonny w niebieskim zawoju na głowie, spadającym z tyłu szeroką falą fałd, w pastelowo pomarańczowej sukience, czuwa ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma nad śpiącym Synem Bożym. Dzieciątko spoczywa na stole przykryte przejrzystą tkaniną. Na pomarańczowej poduszce, zdobionej różami, leży księga, a na niej, na zgiętym prawym ramieniu spoczywa główka śpiącego Dzieciątka obok kałamarza z piórem. Tło obrazu tworzą ozdobne tkaniny brokatowe w tonacji niebiesko pomarańczowej. U dołu obrazu widnieje napis „Ego Dornio, sed meum vigilat"- „Ja śpię, lecz serce me czuwa". Od momentu cudownego ocalenia obrazu z pożaru zamku i kościoła w 1768 r. coraz bardziej utrwalała się opinia o łaskach, jakich doznają wierni za stawiennictwem Bożej Rodzicielki z wyszyńskiego kościoła.