Pod koniec XIX i w początkach XX wieku terminem Yellow dog Democrat określano w USA wyborców w stanach południa (zwłaszcza tzw. głębokiego południa), którzy zawsze głosowali w wyborach na kandydatów Partii Demokratycznej, ponieważ silne były tam nastroje antyrepublikańskie (elektorat negatywny).
W tym czasie jednakże demokraci stawali się partią coraz bardziej przesuwającą na lewo, republikanie zaś na prawo. Południe uchodzi za najbardziej konserwatywny region USA, więc teoretycznie program republikanów powinien bardziej im odpowiadać. Byli jednak niechętnie traktowani przez tamtejszych wyborców, głównie przez pamięć wojny secesyjnej.
Najwidoczniej paradoks ten ujawnił się podczas wyborór w roku 1928, kiedy kandydatem demokratów został gubernator Nowego Jorku Al Smith. Smith miał opinię polityka liberalnego, a poza tym był katolikiem (na południu panowały wówczas silne nastroje antykatolickie). Jednakże Głębokie Południe oddało głosy w większości na niego (innymi stanami oprócz nich, które tak uczyniły były tylko Massachusetts i Rhode Island).