Postawę Jerzego Klechty na początku lat 80. charakteryzują dwa cytaty: pierwszy – z jego listu z sierpnia 1983 roku do Mieczysława Rakowskiego, ówczesnego wicepremiera rządu Wojciecha Jaruzelskiego: Szanowny, Drogi Panie Premierze, Wygrał Pan, czułem grozę wiejącą od »krzykaczy« (a może »wieszaczy«?), ale także poczułem smak Pańskiego (mojego, naszego!) zwycięstwa. »Kawiarnia« przed audycją TV szeptała kąsając, że odbędzie się »Rakowski-show«. Dzisiaj miny szeptaczom zrzedły. Nieśmiało przypominam o obietnicy napisania artykułu dla »Radaru«

Z drugiej strony Klechta pisał w 1991 roku o swojej działalności w tych samych czasach: ...działałem po 13 XII 1981 r., co prawda nie w podziemiu, lecz na rzecz podziemia, o czym, rzecz jasna, władz nie informowałem. Tego braku „lojalności” nie mogą mi dziś darować liderzy stanu wojennego z Mieczysławem F. Rakowskim i Jerzym Urbanem. (...) Przewoziliśmy samochodami służbowymi bibułę, z redakcyjnego samochodu wykonywaliśmy fotografie podczas zajść ulicznych 1 i 3 maja. Informowaliśmy ludzi podziemia o znanych nam planach propagandowych i zapisach cenzorskich związanych np. z II i III pielgrzymką Ojca Świętego do Ojczyzny. (...) Na tyle zdobyłem zaufanie Rakowskiego, że ten chętnie opowiadał, rozwodził się, m.in.