69-70..

Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla reprezentacji RFN, którzy tym samym zostali mistrzami świata, choć nie dawano im dużych szans nawet na wyjście z grupy. W ten sposób przerwana została niezwykła passa „Złotej jedenastki”.

Po meczu Trener Węgrów, Gusztáv Sebes, tłumaczył porażkę zmęczeniem zespołu, który pokonał w drodze do finału reprezentacje Brazylii i Urugwaju, a także nocnym koncertem zorganizowanym w okolicy hotelu, który utrudniał sen zawodnikom. Skarżył się też na brutalną grę przeciwnika, kontuzję Puskása, system rozgrywek i nieuznanie wyrównującej bramki w końcówce. Triumfujący Sepp Herberger mówił natomiast, że jego zespół miał równie trudną drogę do decydującego pojedynku, brutalną grę podopiecznych nazwał ostrą, bramka Puskása padła ze spalonego, a źródła sukcesu upatrywał przede wszystkim w konsekwencji taktycznej i umiejętności wyciągania wniosków, przede wszystkim z pierwszego meczu z reprezentacją Węgier.