Ten protobułgarski zwyczaj oparty był na wierzeniu, że pijąc z czaszki pokonanego wroga, pijący przejmuje jego siłę.
Anonim, "O cesarzu Niceforze i o tym jak pozostawił swe kości w Bułgarii":
"Który, gdy to usłyszy, nie zaleje się łzami? Który-to się nie rozpłacze? Zginęli synowie dowódców, starych i młodych, całe ich mnóstwo, w kwiecie swej młodości, mający piękne ciała błyszczące swą białością, ze złotymi włosami i brodami, z pięknymi twarzami. Niektórzy z nich dopiero co połączyli się z kobietami, które słyną swą czystością i urodą. Wszyscy tam zginęli: jedni – ścięci mieczem, drudzy – utopieni w rzece, inni – zmiażdżeni palisadą, a niektórzy – spaleni w ogniu. Uratowało się niewielu, ale i ta garstka po przybyciu do swych domostw niedługo po tym zmarła. W tym samym dniu, w pierwszym starciu, zabito cesarza Nicefora i nie wiadomo w jaki sposób pozbawiono go życia. Jego syn Staurakios został śmiertelnie zraniony w kręgosłup, w wyniku czego zmarł po tym, jak dwa miesiące rządził Rzymianami. Po zakończeniu wojny, bezbożni Bułgarzy – wówczas jeszcze nienawróceni – zmuszali wielu jeńców by zrzekli się Chrystusa i przyjęli pogańskie i scytyjskie pomylenie.