Wszystkie te posunięcia koloniści odbierali jako zamach na swoje prawa.

Stacjonującej armii koloniści również nie uważali za zaletę, bo choć byłaby ona w stanie obsadzić placówki, takie jak Fort Detroit czy Fort Pitt, to nie byłaby zdolna obronić osadników – co najwyżej handel futrem. Ustawa o Quebecu (ang. Quebec Act) z 1763 r. istotnie ograniczała osadnictwo zachodnie. Przez siedemdziesiąt lat wojny europejskie rozlały się po Ameryce Północnej. Leżące na wybrzeżach posiadłości i miasta były wielokrotnie atakowane przez Francuzów, Hiszpanów i Holendrów, a jedyną ich obroną była nie regularna armia, tylko milicja (ang. militia) kolonialna; milicji tej przydzielano nawet zadania udzielenia – za niewielkim wynagrodzeniem – wsparcia działań zbrojnych w Kanadzie i na zachodzie.

Tak samo niemile widziane były inne, podobne działania, uważane przez parlament za korzystne dla kolonii. Przykładowo, rząd brytyjski chciał bezpośrednio opłacać kolonialnych urzędników, szeryfów i sędziów. Amerykanie uważali to za pozbawianie ich wpływu na te dziedziny – wcześniej bowiem, gdy zgromadzenie kolonialne było niezadowolone z wyników pracy jakiegoś urzędnika, mogło zagłosować nad wstrzymaniem wypłacania mu wynagrodzenia. Znaczki skarbowe przeważnie ignorowano, często też były niedostępne.