Do sprawy powrócono po 10 latach z powodu morderstwa dokonanego w Warszawie. Szybko wytypowano podejrzanego o morderstwo Marii Gałeckiej. Był nim jej były sąsiad Stanisław Modzelewski, z którym staruszka w przeszłości miała wiele zatargów. Dwa lata wcześniej groził jej śmiercią. Modzelewskiego aresztowano 24 września 1967 roku o 4:30 nad ranem we wsi Patoki, gdzie przebywał wraz z żoną i szwagrem pod adresem Patoki 58. Nie zdziwił się widząc aresztujących go uzbrojonych milicjantów. Podczas przesłuchań zaczął opowiadać o tym, że odbywał kiedyś służbę wojskową w leśnym garnizonie w Gałkówku. Był kierowcą i łatwo poruszał się po terenie. Przyznał się do drugiego morderstwa, jak się okazało Józefy Pietrzykowskiej. Śledczy słuchali mrocznej opowieści Modzelewskiego o tym, jak napadał na kobiety w mundurze wojskowym. Znał bardzo dobrze teren, powracał tam również po odbyciu służby wojskowej dokonując kolejnych morderstw. Według niego ofiary zawsze po pewnym czasie wstawały i odchodziły. W kolejnych etapach śledztwa przyznał, że było jednak inaczej i szczegółowo opisał serię morderstw przypisanych „Wampirowi z Gałkówka”. Bez emocji opowiadał o mrożących krew w żyłach wydarzeniach. Podczas wizji lokalnych dokładnie pokazał miejsca zbrodni.