Pomimo teoretycznej przewagi koalicji antypruskiej, na korzyść Prus przemawiał brak wystarczającej koordynacji działań sojuszników, dzięki czemu udało się Fryderykowi pokonać połączone, dwukrotnie liczniejsze wojska Rzeszy i Francji w bitwie pod Rossbach 5 listopada 1757, czy rozbić Austriaków w błyskotliwie rozegranej bitwie pod Lutynią 5 grudnia 1757.
Sukcesy te nie zmieniają faktu, że pozycja Prus, zmuszonych do walki na wielu frontach, nie przedstawiała się najlepiej. W 1759 roku doszło do masakry wojsk pruskich pod Kunowicami, kiedy z 51-tysięcznej armii Fryderyka do Berlina dotarło jedynie 3000 żołnierzy jako jeden oddział. Gdy wydawało się, że sukcesy wojsk rosyjskich całkowicie pogrążą Prusy, zmarła caryca Elżbieta, a jej następca Piotr III Romanow pośpiesznie zawarł w 1762 pokój, ogłaszając się nawet sprzymierzeńcem Prus. Sam Fryderyk nazwał to „cudem domu brandenburskiego” (dwa lata później Fryderyk zawrze ośmioletni sojusz z Rosją). Koalicja antypruska rozpada się i przywrócone zostaje status quo sprzed wojny (Prusy ani nie zyskują, ani nie tracą terytoriów, a Austria wreszcie uznaje zdobycie Śląska przez Prusy).