Cervantes – pechowo dobierający sobie protektorów i nękany dziwnymi zbiegami okoliczności (jak choćby w 1605 roku krwawe zajście przed domem, w którym mieszkała jego rodzina, co zmusiło ją do wyjazdu do Madrytu) oraz nieustannymi procesami o odszkodowania, choćby za niemoralne prowadzenie się jedynej córki Isabel – umarł w Madrycie 23 kwietnia 1616 roku (niektóre źródła wspominają o 22 kwietnia jako o faktycznej dacie śmierci, dzień później miał on być jedynie pochowany), zaledwie 12 lat po opublikowaniu pierwszej części Don Kichota. Pochowano go następnego dnia w klasztorze trynitariuszy bosych przy dzisiejszej ulicy Lope de Vegi.
Pożegnanie – Persiles Ostatnie miesiące życia upłynęły Cervantesowi na pracy nad powieścią Niezwyczajne przygody Persilesa i Sigismundy (Los trabajos de Persiles y Segismunda). Zaledwie na cztery dni przed śmiercią, świadomy że jego życie się kończy (co podkreślał, cytując wiersz „Już nogę mając w strzemieniu”), Cervantes podpisał dedykację skierowaną do księcia de Lemos, w której pożegnał swego protektora. W napisanym nieco wcześniej „Prologu” umieścił natomiast melancholijne zdanie: „Adiós, żarty, adiós, drwiny, adiós, weseli przyjaciele...”Niezwyczajne przygody Persilesa i Sigismundy, przekład Zofii Szleyen, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980, s. 5, 9.