Przy tym, jak zauważa np. ekonomista Noah Smith, wbrew wyróżnianiu „szkół” w ekonomii, podziały tego typu mogą być zwodnicze, nie świadczą bowiem z reguły o głębokich różnicach paradygmatów – większość z nich pozostaje integralną częścią rozwoju ekonomii głównego nurtu. Owe programy badawcze mają ponadto często zupełnie rozłączne i niekonfliktujące zakresy przedmiotowe. Choć konkretni badacze mieli często bardzo określone poglądy na politykę i ekonomię polityczną, różnice te nie przekładają się jednoznacznie na uproszczony podział na szkoły i tradycje. Według Ratajczyka, zarówno dawniej, jak i dziś, neoliberalizm utożsamia się na ogół właśnie z ekonomią głównego nurtu. Wszystkie jej gałęzie łączy zasadnicze przekonanie o braku dobrej alternatywy dla samoregulacji rynkowej, poza ograniczoną sferą dóbr publicznych i innych zawodności rynku. Rolą państwa mają być tu przede wszystkim działania chroniące i wspomagające funkcjonowanie rynku. Ingerencja państwa jest oceniana jako kosztowna, zawodna, i osłabiająca prywatną swobodę i przedsiębiorczość.