Lista ta, według dziennika, była od dawna szeroko znana w polskim środowisku piłkarskim.
Wrocławska prokuratura prowadząca od maja 2004 roku śledztwo związane z największą w dotychczasowej historii polskiego futbolu aferą korupcyjną w polskiej piłce nożnej potwierdziła, że część osób z tej listy znajdowała się wówczas w kręgu jej zainteresowań.
W efekcie publikacji, PZPN wydał 28 sierpnia 2006 oświadczenie stanowiące, że Związkowi nie jest znana żadna „lista Fryzjera”, zapowiedział pomoc osobom pomawianym i niesłusznie oskarżanym, oraz potwierdził, iż poprosi sędziów, których nazwiska znalazły się na opublikowanej liście, o wyjaśnienia przed Wydziałem Dyscypliny PZPN. Publikacja listy bez podania jakichkolwiek dowodów winy osób, które na niej się znalazły, została skrytykowana w prasie m.in. przez dziennikarza Gazety Wyborczej Rafała Steca, który artykuł w Przeglądzie ocenił jako „nieodpowiedzialny wybryk” i „ośmieszanie walki z korupcją” oraz przez Eugeniusza Kolatora, ówczesnego wiceprezesa Związku w wywiadzie udzielonym „Trybunie”.