Uważał on, podobnie jak jego liczni zwolennicy, że sztuka jest celem samym w sobie i należy ją wyzwolić spod jakichkolwiek idei, założeń politycznych, czy społecznych. Jego wizja stała się wkrótce oficjalnym programem młodego pokolenia. Starsze pokolenie krytyków (m.in. Teodor Jeske-Choiński i Piotr Chmielowski) przyjęło go niechętnie, krytycznie odnosząc się do skrajnego indywidualizmu i odrzucenia przez niego tradycji literackich. Do zwolenników nowych prądów należeli m.in. Zenon Miriam-Przesmycki, Tadeusz Miciński, Ostap Ortwin, Stanisław Lack, Ignacy Matuszewski.
Niektórzy krytycy, jak Wilhelm Feldman, zajmowali stanowisko dwuznaczne: z jednej strony popierali nowe prądy, równocześnie jednak pisali o politycznych i społecznych obowiązkach sztuki.
Najbardziej znaczącym krytykiem literackim tego okresu był Ignacy Matuszewski, autor m.in. książki Słowacki i nowa sztuka, w której uzasadniał postawę ideową modernistów. Ciekawą postacią był też Stanisław Brzozowski (początkowo entuzjasta Przybyszewskiego), który następnie po wydarzeniach 1905 roku, przeszedł głęboką przemianę publikując dzieła (m.in. Legenda Młodej Polski), gdzie sformułował zadania literatury i kultury, mające podporządkować sztukę tezom moralnej i społecznej, czyli oddziaływać wychowawczo na społeczeństwo.