Lee pojął wreszcie, że wojen nie wygrywa się w defensywie, a ponadto liczył na to, że zwycięski marsz przez terytorium Unii będzie ważnym sukcesem propagandowym konfederatów i wzmocni stronnictwo pokojowe na Północy. Chciał przenieść wojnę na terytorium unijnej Pensylwanii, dotychczas nietkniętej działaniami wojennymi i dać odpocząć ludności konfederackiego stanu Wirginia, do tego czasu głównego teatru walk. Bogata Pensylwania byłaby też doskonałym źródłem darmowego zaopatrzenia dla armii konfederackiej.

W najbardziej optymistycznym wariancie wydarzeń Lee miał nadzieję na zmuszenie Armii Potomaku do bitwy na korzystnych dla siebie warunkach, zniszczenie jej (i być może zagrożenie potem Waszyngtonowi, Filadelfii i Baltimore), a przez to zmuszenie Unii do rozpoczęcia rokowań pokojowych. Kolejne sukcesy militarne mogły również (na co liczono w Richmond) doprowadzić do uznania przez Wielką Brytanię i Francję państwowości Południa. Były to jednak tylko mrzonki: Proklamacja Emancypacji prezydenta Abrahama Lincolna, opublikowana 1 stycznia 1863 roku, znosiła niewolnictwo na terytorium Konfederacji;