Wkrótce po śmierci swego dawnego wodza Turenne'a w 1675 został generalnym marszałkiem, czyli szefem wszystkich marszałków. Niebywale szybka kariera uczyniła go niezwykle pewnym siebie, co wywoływało u niego butne zachowanie, wzbudzające powszechne oburzenie. W istocie, po śmierci Turenne'a i przejściu w stan spoczynku Wielkiego Kondeusza stał się automatycznie najważniejszym z wysokich oficerów francuskich. Jednak takiego nadmiaru sukcesów nie wytrzymała jego psychika. Buta jego wkrótce została dotkliwie ukarana – najpierw dotkliwą porażką w bitwie pod Konzer Brücke w 1675, a następnie kapitulacją Trewiru, po której nastąpiła jego niewola, trwająca do 1676.

Klęski podziałały jak zimny prysznic i w dalszych kampaniach wojny Francji z koalicją był znów tym samym opanowanym i przewidującym wodzem. W 1676 ponownie objął dowództwo nad armia francuską broniącą Lotaryngię.