Wojciech Jaruzelski w rozmowie z prymasem Stefanem Wyszyńskim, naruszając pełnomocnictwa Biura Politycznego KC PZPR, wyraził zgodę na powstanie wiejskiej „Solidarności”.

Gdy delegacja „Solidarności” przybyła do prymasa na kilka dni przed proklamowaniem strajku, prymas wygłosił wystąpienie mitygujące radykałów. Mówił: „(...) najpilniejsza sprawa jest ta, abyście panowie, chcąc wiele, nie stracili tego, co macie dziś. (...) To nie jest oczywiście największa cnota: męstwo. Największą cnotą jest miłość, a także roztropność i rozwaga. (...) Wstrzymujemy się od środków tak kosztownych, jakim może być strajk generalny, który tak łatwo jest zacząć, ale skończyć bardzo trudno”Lech Mażewski Solidarnościowe rozrachunki, Dom Wydawniczy „Ostoja”, Warszawa 2005, , s. 43, 44..

Władze Kościoła Katolickiego w Polsce zajęły w trakcie kryzysu pozycję pośrednika w celu zażegnania konfliktu, albowiem traktowały w tym czasie interwencję radziecką w Polsce jako wysoce prawdopodobną. Zakończenie kryzysu bydgoskiego przy udziale Kościoła w sposób ugodowy spowodowało, że „Solidarność” straciła polityczną inicjatywę w kraju.