Losy drugiego projektu pochodzącego z zakładów Junkersa są mniej znane.
Był to całkowicie drewniany olbrzym zbudowany według faworyzowanej przez Junkersa koncepcji latającego skrzydła. Potężna ładownia szybowca mieściła się w środku pogrubionego tam płata, a otwierane do góry pokrycie przedniej krawędzi zapewniało wygodny załadunek przewożonego sprzętu. Płat był wyposażony w klapy do lądowania. Dla ustatecznienia samolotu konieczne było zastosowanie klasycznego (choć proporcjonalnie niewielkiego) usterzenia. Oprofilowana kabina pilota została umieszczona niesymetrycznie nad lewą częścią śródpłata, a w przednich narożach ładowni zabudowane były wieżyczki ze stanowiskami strzelców pokładowych. Trzecie stanowisko znajdowało się na grzbiecie wspornika usterzenia. Szybowiec startował na holu z odrzucanego wózka, a lądował na płozach. Kłopoty z Mammutem dotyczyły przede wszystkim wózka startowego, który ze względu na wymagany udźwig był bardzo duży i niewygodny w użyciu. Były i inne kłopoty, np. przy próbnym załadunku czołgu załamała się podłoga ładowni.