Następstwa Arabskie źródła opisują bitwę jako katastrofę, odwołania do niej będą pojawiać się u arabskich dziejopisarzy jeszcze przez wiele lat. Muzułmanie uważali klęskę pod Tuluzą za o wiele ważniejszą w zatrzymaniu procesu podboju Europy, niż starcie pod Poitiers, które z kolei chrześcijanie uznali za punkt zwrotny. Mimo porażki i dużych strat muzułmanie nie przestali wcale najeżdżać południowej Galii, z tym że teraz były to raczej wypady o charakterze łupieżczym niż wielkie wyprawy obliczone na zdobycze terytorialne. Przed 730 rokiem doszło do rebelii Munuzy, Berbera rządzącego częścią Septymanii i Katalonii. Buntownik chciał prawdopodobnie stworzyć niezależne od Al-Andalus władztwo i żeby zabezpieczyć sobie północną granicę, zawarł porozumienie z Odonem, którego przypieczętowaniem był ślub z nieślubną córką księcia. Galia zyskała kilka lat wytchnienia, ale już w 731 roku, nowy gubernator Abd ar-Rahman Ghafiki najechał państewko Munuzy, na nowo podporządkował sobie te tereny, a ich władcę zabiłKennedy Hugh, The Great Arab Conquests: How the Spread of Islam Changed the World We Live In, Da Capo Press, 2007.. Za jego rządów Arabowie wznowili ataki na ziemie zajmowane przez Franków, odnosili czasem sukcesy, jak na przykład w bitwie nad rzeką Garonną w 732 roku, ale później ponieśli klęskę pod Poitiers.