Purley, widząc to, zatrzymał swój bolid i pobiegł na ratunek przyjacielowi. Usiłował przewrócić bolid na koła, by Williamson mógł wyjść. Jednak wrak był zbyt ciężki, płomienie rosły i ogarniały coraz większą część pojazdu, a obsługa toru nie była w stanie się zbliżyć do płonącego bolidu (Purley, będąc kierowcą, był wyposażony w ognioodporny kombinezon, którego nie posiadali porządkowi). Gdy Purleyowi dano gaśnicę, płomienie były już na tyle duże, że nie był on już w stanie ugasić pożaru. Wkrótce ogień objął cały bolid i Purley mógł dotkliwie się poparzyć, a nawet zginąć. Od wraku odciągnął go członek obsługi toru, który został uderzony przez Purleya. Efektem była gwałtowna reakcja ludzi na trybunach, którzy chcieli wejść na tor i pomóc mu. Zostali jednak powstrzymani. Po kilku minutach od uderzenia dojechała ekipa gaśnicza, jednak wtedy Williamson był już martwy. Jeden z marshali rzucił koc na zwłoki Williamsona i wyścig toczył się dalej. Fotografia zrobiona przez Cor Mooij, przedstawiająca twarz Purleya, który zdał sobie sprawę, że jego wysiłki nie dają efektów, była bliska zwycięstwa w konkursie World Press Photo w kategorii sport. Tego samego roku David Purley otrzymał Medal Jerzego za próbę ratowania Williamsona.