Nagłych PZPN bezpośrednio awansowała do Ekstraklasy.

Sezon 2009/2010 Łatka rozpoczął od występu w podstawowym składzie przeciwko Polonii Warszawa. Na początku rundy jesiennej grał dobrze i był kluczowym piłkarzem Korony. Jego akcje skrzydłami wprowadzały sporo zamieszania w szykach obronnych rywali. W meczu dziewiątej kolejki z GKS-em Bełchatów nastąpił duży kryzys formy. Skrzydłowy był jednym z najgorszych zawodników na boisku. Zanotował wiele strat, które mogły skutkować jeszcze wyższą wygraną GKS-u. Przez to spotkanie Łatka w czterech kolejnych rywalizacjach siedział na ławce rezerwowych. W końcówce rundy dostał ponowną szansę pokazania swoich umiejętności i zagrał w ostatnich czterech pojedynkach. W przerwie zimowej do klubu dołączyło trzech pomocników. Spowodowało to większa rywalizację o miejsce w składzie. W pierwszych meczach piłkarz nie mieścił się w kadrze meczowej i występował w spotkaniach Młodej Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej wiosną po raz pierwszy zagrał w pojedynku z Wisłą Kraków, w którym zaprezentował się z dobrej strony. Miał również dogodną szansę na zdobycie gola, ale jego strzał z ostrego kąta wybronił Marcin Juszczyk. Kielecki klub sprawił dużą niespodziankę i wygrał 1:0, czym zmniejszył szanse Wisły na zdobycie mistrzostwa Polski.