Oczekiwana wielkość cząstki mogącej uszkodzić drut, szacowano na połowę grubości drutu. W czasie lotu satelity nie odnotowano żadnego zderzenia Detektor mikrometeoroidów z fotokomórkami Detektor składał się z dwóch fotokomórek z siarczku kadmu umieszczonych na przodzie satelity, naprzeciwko siebie. Miał wykrywać małe mikrometeoroidy mogące uszkodzić delikatne, niemetalowe materiały. Każda z fotokomórek była umieszczona w jednym z ognisk elipsoidalnego pojemnika. Ściany pojemnika miały właściwości odbijające światło. W drugim ognisku pojemnika umieszczony był arkusz aluminiowanego mylaru. Całkowity efektywny obszar penetracji wynosił 20 cm2. Gdy mikrometeoroid przebijał nieprzezroczysty arkusz mylaru, światło słoneczne dostawało się przez utworzony otwór do fotokomórki (bezpośrednio, lub przez odbicie się od ścian pojemnika). Komórki zostały skalibrowane tak, aby móc wykryć cząstki o średnicy ok. 25 μm. Eksperyment nie powiódł się z przyczyn technicznych. Szklany pojemnik detektorów musiał być, po opuszczeniu atmosfery, opróżniony z zalegającego w nim powietrza. W tym celu, z tyłu pojemnika wykonano otwór wentylacyjny. Przeprowadzone testy naziemne wskazywały, że rozszerzające się powietrze nie uszkodzi mylarowej błony. Niestety, testy wykonane po starcie satelity wykazały, że błona została zerwana podczas startu.