Montigny zjawił się w dwa miesiące później, ale bez okrętów nie miał możności wynegocjowania czegokolwiek. Tymczasem dwóch księży – ojciec Huc, łazarianin, i biskup Pellerin – udało się do Paryża. Jeden z nich powiedział Napoleonowi III, że podbój Wietnamu to najłatwiejsza rzecz na świecie i że Wietnamczycy będą wdzięczni Francuzom jako wyzwolicielom i dobroczyńcom. Drugi wygłaszał płomienne kazania i nawet odebrał papieskie błogosławieństwo dla uczestników wyprawy.
Plan podboju miał również przeciwników. Archiwista w ministerstwie spraw zagranicznych, Pierre Cintrat, cierpliwie przekonywał, że atak na Tourane będzie nieusprawiedliwionym aktem agresji, bowiem Francja nigdy nie wypełniła przyjętych na się zobowiązań traktatu z 1787 roku. Cintrat miał silne poparcie swego przełożonego, ministra hrabiego WalewskiegoNaturalnego syna Napoleona Bonaparte., lecz cesarz ostatecznie poparł planowane uderzenie.
Dodatkowym bodźcem były alarmujące doniesienia Bourboulona, który słał z Kantonu rozpaczliwe prośby o rozpoczęcie akcji. Zdaniem hrabiego Francja winna była wysłać do Wietnamu potężne siły, które na dodatek wesprze dowodzona przez Hiszpanów armia filipińska, bowiem Hiszpanie pałają żądzą zemsty za śmierć dominikanina, o. Diaza, zamordowanego latem 1857 rokuS.Karnow, s.74..