Rozbicie armii Reyniera Następnie widząc sromotną klęskę w centrum w dolinie Lamato dwa bataliony piechoty liniowej załamały się i również rozpoczęły odwrót w kierunku obozu tracąc 391 ludzi. Odsłaniając centrum żołnierze francuscy uciekali przez stojące za nimi oddziały polskie zarażając ich paniką, mimo że na krótko opanowaną, bo po zaledwie jednej salwie rzuciły się do ucieczki śladami swoich francuskich kolegów. Tymczasem 78 pułk szkockich górali natarł na Szwajcarów i ci ze wszystkich batalionów Reyniera jako jedyni uratowali swoją dawną sławę. Mimo że Polacy opuścili ich lewą flankę i nacierał na nich przeważający nieprzyjaciel, potrafili dotrzymać pola, gdyż większość żołnierzy została na swoich pozycjach. Przez dziesięć minut prowadzili morderczą wymianę ognia tracąc przy tym 200 ludzi, po czym zaczęli w porządku wycofywać się w kierunku prawego (nie rozbitego skrzydła), gdzie waleczny lekki pułk piechoty Digonneta opierał się pozostałym brygadom brytyjskim. W centrum opustoszałego pola walki pozostał tylko sam zrozpaczony Reynier, gdzie zabito w końcu pod nim konia.