Na łamach „Top Secretu” często pojawiały się też luźne uwagi dotyczące życia redakcji, zespołu redakcyjnego i poszczególnych jego współpracowników, co nadawało magazynowi specyficzny styl i budowało silną więź z jego odbiorcami.

Ówczesny rynek oprogramowania komputerowego w Polsce charakteryzował się powszechnym jego nielicencjonowanym i niekontrolowanym rozpowszechnianiem, a także znaczącym zapóźnieniem w stosunku do krajów Europy Zachodniej. „Top Secret” dostosował się do tych warunków, skupiając się nie tylko na nowościach, ale także na grach starych, nawet 6-letnich. Wynikało to z zapotrzebowania przeciętnego polskiego gracza komputerowego, dla którego zarówno tytuły stare, jak i nowe stanowiły nową jakość. Główną część czasopisma zajmowały opisy sposobu przejścia gier i, często ręcznie tworzone, mapy. Ze względu na niską w tamtym czasie znajomość języka angielskiego w Polsce oraz praktyczny brak przekładów gier komputerowych na język polski, autorzy tekstów wyjaśniali także często sposób ich obsługi. Na łamach pisma znikomą ilość stanowiły publicystyka, recenzje, oceny grafiki i dźwięku. Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród czytelników wykazały, że taka koncepcja czasopisma jest zgodna z zapotrzebowaniem odbiorców.