W rzeczywistości 16 listopada 1941 roku 1075. pułk (dowódca, pułkownik Ilia Kaprow) broniący Dubosiekowa i okolic został zaatakowany przez 11. Dywizję Pancerną Wehrmachtu i po ciężkich walkach zmuszony do odwrotu (Dubosiekowo było zajęte przez Niemców do 20 grudnia); 4. kompania (dowódca, kapitan Pawieł Gundilowicz) straciła ponad 100 żołnierzy.

24 listopada 1941 roku w sztabie 16. Armii przebywał korespondent wojenny (gazeta „Krasnaja zwiezda” – oficjalne pismo Armii Czerwonej) Wasilij Korotiejew. Spotkał tam komisarza 8. Dywizji Piechoty Gwardii Siergieja Jegorowa, który opowiedział mu, że słyszał od podległego mu komisarza, że 16 listopada grupa żołnierzy pod dowództwem komisarza Dijewa zaatakowana przez 54 czołgi walczyła do końca, a przed walką zostało rozstrzelanych 2 z nich, którzy chcieli się poddać.

Po powrocie do Moskwy Korotiejew opisał zasłyszaną historię redaktorowi naczelnemu Dawidowi Ortenbergowi, który spytał go, ilu żołnierzy liczyła ta grupa. Korotiejew odpowiedział (liczbę wymyślił), że 30, z których dwóch zostało rozstrzelanych. Ortenberg polecił Korotiejewowi opisać w gazecie zdarzenie, ale równocześnie kazał mu zmniejszyć liczbę rozstrzelanych przed walką do jednego.