Pojazdy te były wykonywane w 50% z części sprowadzanych z Francji.

Kryzys lat 80. XX w. spowodował, iż władze PRL nie miały walut obcych na zakup części do tych pojazdów. Sprowadzane z zagranicy części do jednego autobusu według cen z początku 1984 kosztowały 2000 dolarów amerykańskich. Nie mogły one zostać zakupione w polskich fabrykach. Dodatkowo fabryka silników WSK Mielec mogła produkować maksymalnie 1000 silników rocznie. Postanowiono więc rozpocząć współpracę z Węgierską Republiką Ludową. Umowa handlowa pomiędzy PRL a WRL, podpisana w Warszawie 24 października 1983, zakładała dostawy do polskich miast autobusów Ikarus 260Ikarusy 280 były dostarczane do Polski od 1982. oraz podwozi Csepel 260.88 (które były wykorzystywane między innymi w autobusach Ikarus 260). W zamian strona węgierska otrzymywała Fiaty 125p i 126p oraz ciężarówki Star. Zgodnie z umową WRL miała dostarczyć w latach 1986–1990 około 1500 kompletnych podwozi wraz z układem jezdnym. Już wówczas stwierdzono, że Jelcze M11 (początkowo nazwane Jelczami M110) miały być rozwiązaniem przejściowym, a ich produkcja miała zostać ukończona w momencie pojawienia się produkowanych w całości przez polski przemysł Jelczy M120.