pozostała prawość charakteru, która nie tylko we współwyznawcach politycznych, lecz i w przeciwnikach budziła ku niemu szacunek. Wiedziano, że nawet wtenczas kiedy błądził, kiedy ostrzem swego pióra krzywdę niekiedy wyrządzał słuszności, czynił to w szczerem mniemaniu, iż służy sprawie publicznej. Zresztą w miarę dojrzewania i patrzania na świat, omyłki takie były coraz rzadsze w pismach Lama. Przy ogromnej pamięci, przy potędze i szerokości syntezy, przy wysoce systematycznem myśleniu i ciągłem nabywaniu wiadomości, umysł jego poważniał z każdym rokiem. Przed dwudziestu laty wystąpił po raz pierwszy ze swemi „kronikami” i powieściami pod chorągwią jaskrawo demokratyczną; z postępem czasu przychodziło coraz większe umiarkowanie, tak dalece, że nadaremnie przed końcem życia usiłował wypierać się, że nie przechodzi na zachowawcę. Pomimo nietrafnych wycieczek w obronie swobody propagandy darwinistowskiej profesora Dybowskiego, pomimo niezrozumienia pobudek reformy klasztoru kks. Dominikanów we Lwowie, był Lam pod koniec życia już zachowawcą prawdziwym, a w świeżej sprawie cła od nafty, popieranego przez fabrykantów na szkodę kraju i państwa, bronił nawet ministra skarbu Dunajewskiego, szedł pospołu ze „stańczykami”.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Jan Lam · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.