Głód i epidemie dopełniły reszty.

Prawdopodobnie nikt z Yanów nie przeżył poza młodym mężczyzną imieniem Iszi (jego żyjący wysoko w górach szczep nosił nazwę Yahi), który w roku 1911 zszedł z gór jako ostatni żyjący członek plemienia. Według jego relacji masakrę przeżył jedynie tuzin (on sam miał wtedy sześć lat) Indian, z czego czworo przetrwało w niedostępnym terenie do roku 1908; troje zmarło wkrótce potem w krótkich odstępach czasu i Iszi został sam. Otoczony troskliwą opieką naukowców Iszi odzyskał siły, po czym żył jeszcze parę lat i pracował dla Muzeum Antropologicznego w San Francisco, ale zmarł w roku 1916 na gruźlicę, na którą - jak większość Indian - był zupełnie nie uodporniony. Jego ogromną zasługą było przekazanie nauce informacji o tym, jak żyli prymitywni łowcy i zbieracze dalekiego zachodu dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

Wraz ze śmiercią Iszi'ego plemię Yanów całkowicie wymarło, chociaż nie jest wykluczone, że jacyś ich potomkowie - wymieszani z innymi Indianami Kalifornii - żyją do dzisiaj.

Obyczaje Yanowie mieszkali w wioskach, które były satelitami wioski głównej, gdzie mieszkał wódz obdarzony wielką władzą.