Konserwatywny prezydent Gustavo Díaz Ordaz nie zamierzał przystawać na żądania protestujących, rozpoczynając represje środowisk uniwersyteckich.

13 sierpnia protestujący tłumnie zebrali się pod pałacem prezydenckim. Prezydent odmówił dyskusji z tłumem i posłał zamiast tego policję, która stłumiła siłowo protest. Po tym wydarzeniu władze przyszykowały prowokację, mającą zdyskredytować przedstawicieli opozycji – w „Newsweeku” ukazał się propagandowy materiał, w którym twierdzono, że studenci mieli obiecać afroamerykańskim sportowcom sympatyzującym z ruchem Black Power storpedowanie nadchodzących igrzysk, poprzez zamach w dniu ich inauguracji. Studencki Komitet Strajkowy odrzucił oskarżenia „Newsweeka”, podając, że informacja ta jest jedynie pretekstem do rozpoczęcia rządowych represji. Już na początku września wielu uczniów zostało pobitych i aresztowanych. 18 września wojsko zajęło kampus Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego Meksyku, gdzie przeprowadziło aresztowanie 500 studentów. Podobną akcję wojsko zorganizowało na politechnice.