Doprowadziło to do nowej spirali przemocy.
W roku 1851 zawarto rozejm, zgodnie z którym Indianie – w zamian za pomoc żywnościową – mieli trzymać się w odległości co najmniej 70 kilometrów od osad białych. W związku z niedotrzymaniem obietnicyPomoc nigdy nie nadeszła Jicarillowie zeszli w doliny, rozpoczynając kolejną wojnę podjazdową. Nowy traktat z roku 1855 zapowiadał założenie rządowych agencji do spraw Indian (BIABureau of Indian Affairs – instytucja wysoce skorumpowana). Dla Jicarillów oznaczało to wybór – albo żebrać w agencjach o jedzenie, albo nadal napadać. Wybrali to drugie.
W latach 60. XIX w. plemię przypadkiem uniknęło uwięzienia w cieszącym się złą sławą rezerwacie Bosque Redondo110 akrów ziemi wokół błotnistego jeziorka (Fort Sumner), bowiem Indianie zwinęli obóz nim zostali otoczeni przez wojsko. Do roku 1873 Apacze Jicarilla byli jedynym plemieniem Południowego Zachodu nieposiadającym własnego rezerwatu. W tym czasie wodzowie dwóch klanów – Ollero i Llanero – wysłali wspólną delegację do Waszyngtonu próbując wynegocjować przyznanie im własnego rezerwatu, ale zamiast tego – w 1883 r. zostali przesiedleni od rezerwatu Mescalerów (ang.