Po walce Wieczorem, wraz z zapadnięciem ciemności, Brytyjczycy rozpoczęli ostatni etap ewakuacji, szukając schronienia na pokładach statków transportowych. Francuzi ruszyli z pewnym opóźnieniem w pościg i nad ranem ich armaty zaczęły ostrzeliwać slupy i transportowce stojące w zatoce. Samej La Coruñy bronił, skazany z góry na przegraną, niewielki hiszpański garnizon pod dowództwem generała AlcedoA. Nuñez i G.A. Smith. Dzięki zaporowemu ogniowi artylerii okrętowej, trzymającej wojska Soulta na dystans, ewakuacja przebiegła w miarę sprawnie i większość armii została uratowana. Wielu spośród tych żołnierzy walczyło później pod Wellingtonem, równie wielu stracono podczas niefortunnej wyprawy na Walcheren. Straty francuskie nie są dokładnie znaneZdaniem historyków brytyjskich ok. 1 500. Brytyjczycy stracili około 900 ludzi, a ponadto wielkie ilości wyposażenia i uzbrojenia, w tym 20 000 nowiutkich karabinów, które wpadły w ręce Francuzom.

Jeszcze w tym samym roku Brytyjczycy wrócili do Portugalii z nowym dowódcą, generałem Arthurem Wellesleyem, przyszłym księciem Wellington.