Pierwszym obiektem zaplanowanego natarcia było skrzyżowanie szosy z torem kolejowym, które rozpoczęło się o 17:00. 1. i 2. szwadron posuwały się tyralierą, a 4. w kolumnie plutonowej. Pod Babami patrole dostały się pod ogień piechoty nieprzyjacielskiej, na który szwadrony odpowiedziały konną szarżą wspartą ogniem z taczanki por. Witczaka. Zdobyto wieś i rozbito kompanie jej broniące. Pułk nie tracąc impetu atakował dalej. Pod Sokołówką pluton 4. szwadronu natknął się ponownie na okopaną piechotę wroga i rozpoczął szarżę uwieńczoną sukcesem. Dwie kompanie nieprzyjaciela porzuciły zajmowane pozycje uciekając w popłochu. Dowódca pułku wysłał w pościg za nimi resztę 4 szwadronu oraz wsparł go 2 szwadronem atakującym pieszo w kierunku lasu. W tym czasie na szosie Gąsocin–Ciechanów ukazały się wojska nieprzyjacielskie, rozwijając natarcie w kierunku na las. Pułk po odparciu kilku ataków wycofuje się pod osłoną 2 szwadronu. Na noc pułk stanął w Żochach ubezpieczając się na linii Kraszewo – Kraków – Sarnowa Góra. Nastrój w oddziałach po walce był dobry mimo zmęczenia i braku żywności.