"Chichimekowie dzielili się na trzy odłamy [...] tacy, których zowią Teochichimecami, czyli barbarzyńcami albo inaczej Zacachichimecami, to jest ludźmi dzikimi, są mieszkańcami odległych okolic[...] oni pierwsi odkryli i zaczęli użytkować korzeń zwany peyotlem, spożywają go zamiast wina, to samo czynili z grzybami niejadalnymi, zwanymi nanacatl, oszałamiającymi podobnie jak wino; po wypiciu i spożyciu tego środka gromadzili się na polu i tam tańczyli, dopóki starczyło im ochoty i śpiewali za dnia i przez całą noc, a następnego dnia wszyscy zalewali się łzami i mówili, że w ten sposób myli sobie i czyścili oczy i twarze [...] Tych, którzy byli bardzo starzy zabijali strzałami, mówiąc, że w ten sposób oszczędzali im zmartwień, aby nie kłopotali się więcej na świecie[...] Mieli, każdy, tylko jedną żonę, nikt, nawet wódz, nie mógł mieć dwóch[...] i mówiło się, że nie cudzołożyli[...] a jeśli wydarzyło się coś podobnego, wtedy wódz ich zwoływał całą gromadę, którą rządził, winowajców stawiano przed zgromadzonymi i wódz wydawał rozkaz, aby każdy z obecnych wystrzelił w nich cztery strzały[...] w ten sposób uśmiercano cudzołożników[...] "Historia general de las cosas de Nueva España Bernardino de Sahagúna za przekładem Marii Frankowskiej