To wtedy w Ptaszku, bo tak zwali Vogla przyjaciele, zrodziło się zamiłowanie do widoków miejskich, do odwzorowywania architektury.

Zaczął od kopii dzieł Canaletta, które zamawiał u niego Michał Jerzy Mniszech, marszałek wielki koronny, ale potem zaczął malować własne widoki Warszawy. Nie używał prawie farb olejnych; jego domeną były akwarela, tusz, ołówek, sepia. Po latach prace te − pod wpływem czynników atmosferycznych − straciły barwy i płowiejąc nabrały tonacji szarobrązowej.

W roku 1787 młodym rysownikiem zainteresował się król Stanisław August. Na krótko przed wyjazdem do Kaniowa na spotkanie z carycą Katarzyną odwiedził rysownika w Malarni, obiecał wsparcie finansowe na naukę języków obcych i osobistą protekcję.

Król, który zwiedził wówczas Ziemię Krakowską, po powrocie polecił Voglowi udać się natychmiast do „Krzeszowic, Tęczyna, Alwerni, Lipowca, Olkusza, Rabsztyna, Pieskowej Skały...” w celu zrobienia szkiców tych miejsc i zebrania wiadomości historycznych. Z tej i innych podróży powstał album zawierający 63 akwarele i rysunki.

Stanisława Augusta interesował też Gdańsk, więc wysłał tam swego protegowanego w roku 1788.