W drodze powrotnej załoga zaatakowała maszerujący oddział bolszewicki. Silny ogień przeciwlotniczy okazał się być skuteczny. Zginął por. obs. Antoni Święcicki starający się ostatkiem sił wypełnić rozpoczęty meldunek z przeprowadzonego rozpoznania. Pilot, plut. Roman Zaleski, przywiózł na lotnisko już martwego obserwatora.

Z powodu ciężkiej sytuacji na froncie, eskadra wielokrotnie zmieniała miejsce stacjonowania. Przenosiny te spowodowały dalsze pogorszenie stanu technicznego samolotów. Jeszcze w Zahaciu pchor. pil. Stanisław Bogucki rozbił Salmsona, a samolot ppor. Pawlucia został odesłany do remontu. W Dokszycach spóźniony por. pil. Janeczko lądując na łące przy st. kolejowej skapotował. Okoliczna ludność pomogła odwrócić Salmsona Janeczki do normalnej pozycji, co spowodowało drugi wypadek maszyny por. pil. Mikołaja Bielawina, który widząc z powietrza stojący prawidłowo samolot, lądował w pobliżu kończąc także kapotażem. Z tego względu zarządzono rozwiązanie 11 i 18 eskadry, przeniesienie ich sprzętu do 1 eskadry, przebazowanie tego zbiorczego pododdziału do Małkini i dalej w kierunku Warszawy. Eskadra z jednym samolotem jeszcze przed 12 sierpnia wykonywała loty bojowe z lotniska pod Tłuszczem, zanim podeszły tam oddziały sowieckie.