dym z ogniska rozchodził się po izbie, a potem ulatniał się przez drzwi, otwory w stropie lub szczeliny w dachu krytym słomą. Wnętrza szybko się zakopcały i ciemniały, stąd nazywano to pomieszczenie izbą czarną. Wymagało to częstego bielenia ścian. Wówczas malowanie domów miało wymiar praktyczny. Wtedy kobiety wpadły na pomysł upiększania powierzchni białymi wapiennymi plamami, zwanymi packami. Z czasem plamy te ewoluowały w strzępiaste kółkaGolda, A. (2012). Weapon of choice: installation art and the politics of emotion.. Następnie zaczęto stosować w malowaniu nie tylko packi, ale także śmiało komponowane wzory, w których dominowały kwiaty i zawijasy. mały|Fragment powały w sieni domy Felicji Curyłowej, Zalipie, lata 60. XX w. mały|Tradycyjne packowanie ścian zewnętrznych wapnem, malowała Józefa Rokita, Ćwików, 1976 Początkowo malowanki były czarno-białe lub brązowe, a do ich wykonania używano dostępnych materiałów, takich jak wapno, sadza z pieca czy glinka. Czarną farbę wytwarzano wyciągając sadzę z pieca, zawijając w szmatkę i umieszczając pod okapem dachu, aby zmiękła pod wpływem deszczu. Z upływem czasu zaczęto używać już kolorowych, sproszkowanych farb rozpuszczanych w mleku. Farby i sposób malowania podpatrzyły u malarza w kościele parafialnym w Gręboszowie.