W średniowieczu taniec zajął poczesne miejsce w zabawach związanych z karnawałem, hucznymi fetami ulicznymi, eksplozją powszechnej radości i swobody. Ale taniec wyzwalał także inne zachowania, często patologiczne. W 1373 we Francji i Flandrii rozprzestrzeniła się choroba zwana szałem tańca. Chorzy zrzucali z siebie odzienie, wychodzili na ulicę i ciągle tańcząc i śpiewając przebiegali ulice i place miasta. Brali się za ręce, tworzyli długie korowody i wkraczali do kościoła. W końcu wycieńczeni padali na podłogę. Wkrótce epidemia się rozszerzyła, udzielała się nawet postronnym widzom. Do historii przeszła pod nazwą tańca świętego Jana. W tym czasie powstała także sekta biczowników, którzy w pewnego rodzaju tańcu przemierzali ulice biczując się do krwi.

Wiele lat później w Nowej Anglii, ok. 1800 zrodziła się herezja, którą wyznawali tzw. Jumpers (skoczkowie). Wierzyli, że taniec jest zasadą religijności, dlatego też śpiewając Psalmy tańczyli. Godzinami krążyli, aż do wycieńczenia, padali na ziemię w konwulsjach, poprzez które pragnęli osiągnąć ekstazę. Kronikarze ówcześni opowiadali, że niektórzy z nich zdrowieli po wykonaniu egzorcyzmów.