Po raz pierwszy w historii mistrzostw świata zdarzyło się, że drużyna, która nie doznała porażki odpadła z turnieju.

Cztery lata później selekcjoner Ally MacLeod publicznie zapowiadał, że jego podopieczni jadą do Argentyny po mistrzostwo świata. Kiedy ekipa Szkocji wylatywała na mundial '78 na stadionie Hampden Park zebrało się ponad 30 tysięcy kibiców, którzy bili brawo, gdy Ally MacLeod wraz z piłkarzami robił kolejne rundy po bieżni w odkrytym autobusie. Jednak zespół, o którego obliczu decydowali bardzo cenieni wówczas zawodnicy, tacy jak Kenny Dalglish, Joe Jordan, Graeme Souness, mimo iż pokonał przyszłego wicemistrza świata reprezentację Holandii, to po remisie z reprezentacją Iranu i porażką w pierwszym spotkaniu z reprezentacją Peru, odpadł z turnieju już po rundzie grupowej.

Na Copa del Mundo 1982 podopieczni trenera Jocka Steina, tak jak cztery lata wcześniej, zanotowali jedno zwycięstwo, jeden remis i jedną porażkę, co również nie wystarczyło do awansu. Na kolejnym mundialu, po tragicznej śmierci Jocka Steina, drużynę prowadził Alex Ferguson. Drużyna zdobyła wtedy tylko jeden punkt.