USS „Stewart”, jako najbardziej uszkodzony okręt zespołu, miał jako pierwszy skorzystać z portowego doku pływającego rano dnia 22 lutego, jednak – z niewyjaśnionych przyczyn – podczas podnoszenia doku, gdy było w nim jeszcze ok. 4 metrów wody, nastąpiło przemieszczenie bloków dennych utrzymujących zadokowany okręt na równej stępce po osuszeniu doku i niszczyciel przewrócił się na prawą burtę, uderzając o ścianę doku. Powstały kolejne uszkodzenia, m.in. wygiął się wał jednej ze śrub, powstały dalsze rozszczelnienia kadłuba, spalił się zalany wodą agregat prądotwórczy, natomiast członkom załogi nic się nie stało.

Surabaja znajdowała się w ogniu ciągłych nalotów japońskich i w tej sytuacji uznano, że USS „Stewart” nie będzie remontowany. Jeszcze tego samego dnia po południu załoga opuściła okręt, a władze portowe nakazały zniszczenie jednostki poprzez założenie ładunków wybuchowych i zdetonowanie ich w chwili ewakuacji portu i miasta. Nastąpiło to 2 marca i okręt wraz z dokiem znalazł się pod wodą. Jeszcze kilka dni wcześniej unieruchomiony niszczyciel trafiony został w śródokręcie japońską bombą.