Żołnierze Custera postanowili zabrać Indianom wszystkie konie. Zajął się tym por. Edward S. Godfrey, którego ludzie chwytali i pętali rozbiegane mustangi. Podczas tej akcji oddalili się nieco od wioski i tam – z większego pagórka – dostrzegli wielką wioskę indiańską i wojowników galopujących w różnych kierunkach. słyszeli też przed sobą liczne strzały. Zawrócili więc i Godfrey zameldował Custerowi, że Elliot jest przypuszczalnie w niebezpieczeństwie. Custer zbagatelizował meldunek, ale wkrótce na okolicznych wzgórzach zaczęło pojawiać się coraz więcej i więcej Indian.

W tym samym czasie oddział Elliota, który rzeczywiście posunął się za daleko, został zaatakowany przez przybyłych z pomocą Szejenom wojowników z plemienia Arapaho i całkowicie zniszczony. Custer, nie udzielając pomocy Elliotowi, nakazał swoim ludziom zrównanie wioski z ziemią i zabicie wszystkich zwierząt (konie mordowano strzałami w głowę lub podrzynając im gardła, czemu towarzyszyły krzyki rozpaczy ze strony Indian, którzy nie odważyli się zaatakować, gdyż pojawiły się spóźnione kompanie Myersa i Thompsona.