4 września N.W. zmienił decyzję i zezwolił gen. Kutrzebie na zespolenie sił z A. „Łódź”, jednak jeszcze tego samego dnia decyzję swą odwołał i nakazał odwrót na Warszawę. Generał pisał: (…) Okazja do zwrotu zaczepnego została przeoczona, a gdy po wahaniach została zarządzona, operacja była już słusznie spóźniona i – została słusznie odwołana. Rozkaz N.D. do odmarszu na stolicę wzbudził we mnie smutne refleksje. Niechybnie bowiem dowodził, że w pierwszej fazie wojny, w osłonie granic i koncentracji, przegraliśmy. Mimo że było to do przewidzenia, przegrana nasza była o wiele za wczesnaTadeusz Kutrzeba, Bitwa…, str. 74-75..
Kutrzeba obawiając się wyprzedzenia przez niemieckie jednostki szybkie, które uniemożliwią mu marsz na Warszawę, wezwał więc telefonicznie N.D. 6 września. W rozmowie telefonicznej z N.W. gen. Kutrzeba prosił o pozwolenie na atak w stronę Łodzi. Marszałek odmówił, zezwolił jedynie na zejście w stronę Ozorkowa i poprosił o jak najszybszy marsz na WarszawęTadeusz Kutrzeba, Bitwa…, str. 80..