Po powrocie Rutherforda na wojnę, Lucy przez pewien czas mu towarzyszyła, by ostatni rok walk spędzić u swojej matki w Chilicothe.

Ku uciesze Lucy, po wojnie jej mąż zajął się polityką i w latach 1865–1867 był kongresmenem. Gdy w 1876 roku odbywały się wybory prezydenckie, trwały ostre spory komu należało przyznać sporne głosy elektorów. Z tego też powodu, ostateczną wiadomość, potwierdzającą wygraną, Hayes otrzymał dopiero w pociągu, jadąc na zaprzysiężenie. Skutkowało to faktem, że nowa pierwsza dama nie zdążyła przygotować balu inauguracyjnego. Pomimo tego uchodziła za osobę towarzyską, Lucy nie lubiła dużych oficjalnych przyjęć, w przeciwieństwie do kameralnych spotkań. Była pierwszą żoną prezydenta, którą nazwano „First Lady”. Ze względu na jej feministyczne poglądy, amerykańskie prekursorki tego ruchu, Susan Anthony i Elizabeth Stanton liczyły na wsparcie pierwszej damy w walce o prawa kobiet. Lucy Hayes jednak postanowiła zachować dystans w tej sprawie. Nie miała istotnego wpływu na politykę prezydenta, lecz angażowała się w działalność charytatywną, jak np. odwiedzanie szpitali czy wspomaganie ubogich. Utrzymała także zakaz spożywania alkoholu i pilnowała purytańskich obyczajów, za co była chwalona przez waszyngtońską elitę.