W praktyce jednak „Nasze Słowo” stało się w tym okresie przede wszystkim otwartą trybuną skarg i zażaleń Ukraińców – na sytuację w jakiej się znaleźli, na przejawy dyskryminacji narodowościowej, na zagrożenia asymilacyjne. Zarazem, zważywszy na funkcjonowanie ukraińskiej mniejszości w warunkach rozproszenia, pismo odgrywało bardzo ważną rolę jedynego jej łącznika.

W odróżnieniu od pism innych mniejszości narodowych, które do krajów swego pochodzenia docierały bez przeszkód, „Nasze Słowo” nigdy nie otrzymało zgody na rozpowszechnianie na terenie USRR i innych republik Związku Radzieckiego.

Niemniej, wbrew zakazowi, tygodnik był tam czytany – blokadę skutecznie przełamywało prenumerowanie czasopisma w Polsce lub na Zachodzie, i przesyłanie do rodzin na wschodzie. W połowie lat 60. niemal połowę nakładu docierało do czytelników zza wschodniej granicy Polski.

Po nadzwyczajnym zjeździe Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w lutym 1990 roku i przekształceniu organizacji w Związek Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo” przestało pełnić rolę organu prasowego nowej organizacji – przyjęło formułę tygodnika ukraińskiego.