Teraz fundacja – nie będąc już w rzeczy samej fundacją – znalazła się w posiadaniu arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnki. Jednak i on nie cieszył się długo nabytkiem, a obawy cystersów z Byszewa sprawdziły się całkowicie. Oto rycerz Sławęta z Janiszewa, mieniący się być potomkiem najbliższych krewnych arcybiskupa-fundatora i patronem kościoła w Dobrowie, powołując się na prawo bliższości zgłosił swe pretensje do posiadłości. Sądzić wypada, że przemożny ród Leszczyców – do którego Sławęta najprawdopodobniej należał – cały czas sprawował z dala nadzór nad wypełnianiem warunków fundacyjnych ustalonych przez Bogumiła. Że pretensje Sławęty nie były bezpodstawne świadczy fakt, że abp Świnka zrzekł się częściowo Dobrowa (aż do rzeki Warty) i Szadowa oraz dziesięcin z pięciu wsi. W zamian Sławęta zobowiązywał się nie niepokoić więcej arcybiskupa i zrzekał się pretensji do reszty własności. Układ ten zatwierdził wiosną roku 1299 książę kujawski WładysławT. Wojciechowski: Szkice historyczne..., s. 99.

Wątpliwości i próby wyjaśnienia zagadki thumb|Bł. Bogumił, kapliczka w Koźminie Wątpliwości dotyczą przede wszystkim osoby fundatora, tj.