Trudno pojąć, że w tak krótkim czasie chrześcijaństwo zdołało wydać zbrodniarzy i okrutników, wyrosłych z krwi niedawnych męczenników, Jeszcze w IV wieku można się było spodziewać, że wiara okupiona tylu cierpieniami i tak wzniosła zmieni człowieka, w którego duszę przenikną zasady moralne, jakich świat przedtem nie znał, w sto lat później nie można już było na to liczyć. Julian Apostata niósł w sobie to rozczarowanie, lecz sposób, w jaki chciał je rozproszyć, był nie dającym się zrealizować cofnięciem historii” – zob.: Jan Parandowski: Refleksje, wyd. Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk, 1975, s. 69–70. Do przytoczonych uwag Parandowskiego można dodać pytania: Co autor rozumiał przez określenie „chrześcijaństwo”? Czy można monarchów określanych umownie jako „chrześcijańskich” identyfikować z istotą „chrześcijaństwa” jaką stanowią jego zasady moralne?.