Anglosasi uderzyli pierwsi, bowiem na razie jeszcze mieli przewagę liczebną. Żołnierze Morkara, którzy znaleźli się naprzeciw słabszego skrzydła Norwegów, jęli spychać ludzi Haralda na bagna. Tego początkowego sukcesu nie dało się jednak przekuć w zwycięstwo, bowiem nadciągało coraz więcej doborowych oddziałów wikingów wspierających tych spychanych na bagna, a siły Anglosasów słabły.
Teraz Harald rzucił część swych wojsk z prawego skrzydła do ataku na anglosaskie centrum i jednocześnie zwiększył nacisk wzdłuż brzegu Ouse. Wikingowie wciąż jeszcze byli w mniejszości, ale parli naprzód spychając obrońców w tył. Anglosasi musieli ustąpić pola. Broniący się nad rzeką ludzie Edwina zostali nagle odcięci od reszty armii, a droga przez bagna była niemożliwa, zaczęli więc cofać się do wioski, gdzie zamierzali bić się do końca. Nie minęła godzina, a wikingowie pojawili się na tyłach obrońców. Inni Norwegowie, których wciąż przybywało, znaleźli obejście bronionej pozycji i wkrótce utworzyli trzeci front przeciwko Anglosasom. Będący w coraz mniejszej liczbie i niezdolni do wyrwania się z matni, obrońcy zdecydowali się poddać, prosząc tylko, by zwycięzcy zostawili niewinną wioskę w spokoju Obiecano im to i dotrzymano, bowiem król Harald myślał o zajęciu Yorku.