Jedyne w Polsce ulice przypisano Klimentowi Woroszyłowowi i potępionemu przez naukowców radzieckich agrobiologowi Trofimowi Łysence. Jednocześnie zatarciu uległy sylwetki ludzi walczących o polskość Śląska Cieszyńskiego (Józef Londzin, Tadeusz Reger), wszelkie nazwy odnoszące się do kultu religijnego, czy nazwiska polskich socjalistów, nie kierujących się ideami marksistowskimi (Bolesław Limanowski, Romuald Mielczarski).
Kolejna fala nieprzemyślanych decyzji nazewniczych przeszła przez Bielsko-Białą w latach 70., przy okazji włączenia do miasta miejscowości podmiejskich i budowy wielkopłytowych osiedli mieszkaniowych.
Decyzje nazewnicze, często niepraktyczne, a niektóre wręcz obrażające uczucia patriotyczne bielszczan, rodziły oburzenie mieszkańców, jak i przyjezdnych. Opinie społeczeństwa dotyczące przywrócenia w nazwach ulic tradycji miejscowych i niefałszowanej historii Polski przemilczano. Dopiero powstanie znaczącej siły społecznego ruchu oporu, jaką był NSZZ „Solidarność”, dało nadzieję na zmiany w tej dziedzinie.