Wizyta premiera została w USA zlekceważona.
Sytuacja na wyspie uległa komplikacji 13 października 1983, gdy na wyspie miejsce miał wojskowy zamach stanu. W jego wyniku rzeczywistą władzę objął skrajnie lewicowy wicepremier Bernard Coard. Dotychczasowy lewicowy premier został umieszczony w areszcie domowym. 19 października w kraju odbyły się protesty poparcia dla Bishopa. Na wieść o nich wojsko przeprowadziło egzekucję Bishopa. Polityczny wyrok posłużył Amerykanom za pretekst do zbrojnego obalenia rządu Grenady (rozważali atak jeszcze wcześniej) oraz wzbudził sprzeciw przywódców państw regionu (w tym kubańskiego lidera Fidela Castro). USA jako powód ataku podało troskę o los 800 amerykańskich studentów przebywających na Grenadzie.
Siły grenadyjsko-kubańskie posiadały na wyspie jedynie 9 transporterów opancerzonych BTR-60PB i dwa BRDM-2, lekkie działka przeciwlotnicze ZU-23-2, przeciwlotnicze wielkokalibrowe karabiny maszynowe i moździerze kalibru 82 mm. Nie dostarczono żadnej artylerii ani nie wykonano umocnień.