Tadeusz Lubelski ocenił Nikt nie woła jako „najoryginalniejszy film Kutza z tego okresu szkoły polskiej”. Zdaniem Adama Garbicza dzieło Kutza i Hena jest „świetnym operatorsko i montażowo wizerunkiem duchowym młodych ludzi [...], nie ustępującym formalnie pionierskim przedsięwzięciom Antonioniego”. Jan F. Lewandowski, chwaląc nastrojową muzykę Wojciecha Kilara oraz pracę operatorską Jerzego Wójcika, pisał: „Niezwykła sceneria wymarłego świata tworzy prawdę tego filmu o miłości niemożliwej, a niektóre ujęcia zachwycają swoim pięknem i wyrafinowaniem”.

Zdaniem Janusza Gazdy walory artystyczne filmu Kutza wynikają ze świadomego dystansu wobec głównego nurtu polskiej szkoły filmowej. Jak zauważał Gazda, reżyser Nikt nie woła „nie zajmował się mechanizmami politycznymi, układem sił, problemami świadomości politycznej, tropił wewnętrzne konflikty młodego chłopaka i młodej dziewczyny, żyjących jakby na marginesie wielkich wydarzeń”. Gazda uznawał Nikt nie woła „za najdonioślejszy film w biografii Kazimierza Kutza, a w dorobku polskiej kinematografii jeden z najbardziej znaczących, chociaż swego czasu niedoceniony”.